axiel blog
 
 



 

codzienność



w moim mieszkaniu jest mnóstwo rzeczy, które nie działają tak jak powinny.
z rur śmierdzi i nie pomagają krety ani uporczywe przetykanie. spod prysznica wylewa się woda, bo odpływ jest pęknięty, albo uszkodzony w jakiś inny tajemniczy sposób. od dawna mam zamiar zająć się tą usterką, ale wizja zdemontowania całej kabiny (konieczność) jakimś dziwnym trafem osłabia mój zapał. meble kuchenne, pamiętające czasy PRLu, też śmierdzą. poza tym rażą moje poczucie estetyki i najprawdopodobniej niedługą zwyczajnie się rozlecą. ściany są brudne. firanki mi się nie podobają. nie mam porządnych doniczek na kwiatki. jedno z krzeseł nadaje się na smietnik (zniszczono je w czasie moich imienin). sam stół również jest okropny, bo był dołączony do mieszkania w pakiecie.
ale ja to mieszkanie bezgranicznie uwielbiam, uwielbiam te moje pokiereszowane cztery kąty.
i chociaż chciałabym mieć więcej przestrzeni i ładniejsze meble i chciałabym się kapać godzinami wylewając na siebie hektolitry gorącej wody i nie martwiąc się, że zaleje sąsiadów, to... nie oddam moich 33 metrów.

a życie toczy się dalej.
tak jak przewidywałam, byłam zmuszona wrocić do kelnerstwa. bieganie z tacą i sztuczne uśmechy to teraz moja codzienność.
ale nie narzekam.
trafiłam na knajpę, w ktorej ludzie nie są nadęci, na knajpę, ktora ma klimat. sama się sobie dziwię, ale czasami nawet mam ochotę tam jechać, zobaczyć stałych bywalców, pogadać z dziewczynami. boję się tylko właścicieli którzy uwielbiają mnie dręczyć i tego, że nie zarobię wystarczająco dużo.
wciąż liczę każdą złotówkę. nie wiem czy to wina kryzysu czy zbyt rozchulanego trybu, ktory prowadziliśmy z M jeszcze kilka miesięcy temu, ale jest nam ciężko. ciężko jest martwić się, że lodówka za chwilę znowu będzie pusta, albo, że się domestos skończy.
axiel 2009-02-21 12:55:57
skomentuj (1)