axiel blog
 
 



 

jęczeć anonimowo



niedawno pisałam o tym, że będę silna, że sobie poradzę. bełkotałam jak dziecko uniesione na fali radości, nagłego i krótkiego przypływu energii.
a teraz siedzę sama w mojej-nie mojej pracy i zaczynam się bać.
wysłałam już tyle CV i nic i cisza i ten strach przyczajony gdzieś w mózgu.
zaczyna się chyba powoli etap frustracji. obniżam swoje wymagania. już nie chcę posady ambitnej, rozwojowej, chcę robić cokolwiek co pozwoli mi się utrzymać. zaczynam odwiedzać strony tesco, wmawiać sobie, że kelenerstwo nie jest złe.
ale to, że się boje to mały problem.
wiekszym jest moje pesymistyczno- spadkowe nastawienie. nagle zaczynam się zastanawiać co ja w ogólę robię w krakowie, jak mam sobie poradzić z oswojeniem ewnentualnej nowej roboty, jak ją pogodzić z dbaniem o dom, studiami i rodziną. co zrobić, żeby chociaż 2 razy w roku móc jeździć do bydgoszczy.
zastanawiam się dlaczego tutaj mieszkanie o powierzchni 30m kosztuje 300tys a w moich rodzinnych stronach za takie pieniądze można mieć metrów 80. wściekam się, że nie mam żadnych oszczędności, żadnego kapitału, że chociaż mam pomysły to nie mogę ich zrealizować. że przywiązana jestem do cudzego garnuszka.
nie mam ochoty na jakieś codziennie szczęśliwe pierdułki. zamykam się w sobie, z moimi problemami i walczę w środku.
w mojej głowie jest teraz małe koloseum z rozszalałą publicznością i ryczącymi lwami. i nikogo do niego nie wpuszczę.
wyparowała ze mnie chęć do chodzenia na kółko teatralne. rola kurwy z internetu już mi się tak bardzo nie podoba. książki zalegają na półkach i czekają na lepsze czasy. zaliczenia, projekty, plany marketingowe- to wszystko guzik mnie teraz interesuje. czuje się jak przebita opona wyrzucona na leśne pobocze.

a notatkę napisałam tylko dlatego, że mnie ktoś zainspirował, że powiedział kilka ciepłych słów.
bo nawet jęczęć anonimowo i w przestrzeń wirtualną mi się już nie chce.
axiel 2008-11-12 10:00:38
skomentuj (1)