![]() |
za uchemza uchem radio krzyczy mi o wielkich miłościach, imprezach, tokstycznych facetach i pięknym świecie. w zębach trzymam waniliowego papierosa. obok mnie stoi kubek ze śmierdzącą czerwoną herbatą. mieszkanie jest posprzątane i ciepłe. tylko pusto tu bo M. siedzi w pracy. za oknem śnieg i świąteczne dzwonki na latarniach. spokój. szukanie siebie i jakiegoś sensu w codzienności. na monitorze witryna o dotacjach unijnych i samorządkowych dla firm. kolejna zakładka- ogłoszenia o pracy. magiel. ciekawe czy na rynku głównym rozstawili już bożonarodzeniowy kram? w galeriach handlowych obchodzimy przecież już teraz "gwiazdkę". a ja się zastanwiam skąd wezmę pieniądze na prezenty dla bliskich. chodząc po sklepach czuję sie jak intruz. jak intruz czuję się doradzając M. jak skutecznie wydać 500zł na ubrania i jedząc ze znajomymi obiad w burżujskiej, amerykańskiej knajpie. obcy stał mi się mój dotychczasowy kosmos konsumpcjonizmu. jestem rozdrażniona i za wszelką cenę staram się zwalczyć codzienną nudę. nie potrafię funkcjonować bez pracy zajmującej mi przynajmniej 5 dni tygodnia. czuję się jak bezproduktywny odpad. potrzebuję jakiegoś zajęcia. rozwojowego, wymagającego. nudzą mnie studia. nie chce mi się chodzić na zajęcia. za często płaczę. za czesto rzucam w kąt ciekawe książki, własną wychuchaną twórczość. marzę o wyjedździe do domu rodzinnego, ale z drugiej strony nie chcę zostawiać M. tego M., który podnosi mnie gdy sie potykam i z anielską cierpliwością znosi huśtawki moich nastrojów. trylogia ojca chrzestnego zaliczona tylko odrabianie zadania domowego z dorosłości mi nie wychodzi. axiel 2008-11-25 14:24:22 skomentuj (4) |